Miałam okazję w miniony wtorek współtworzyć i poprowadzić warsztaty kierowane do studentów i sympatyków Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości UJ. Temat, a jakim przyszło nam się zmierzyć podczas Business Talk to budowanie przyszłości finansowej w oparciu o hobby/pasję.
Dlaczego właśnie ja?

Ponieważ od 6 lat (mniej więcej) prowadzę bloga turystycznego (Przetarte Szlaki), którego formuła od samego początku zakładała wyszukiwanie i promowanie takich miejsc, które nie tylko są przyjazne dzieciom i rodzinie, ale przede wszystkim promują turystykę prorodzinną oraz zdrowy i aktywny tryb życia. Od jakiegoś czasu, łącząc moje doświadczenie z zakresu marketingu oraz pasję zarabiam właśnie dzięki publikacjom na swojej stronie.Spotkanie miało dość nietypową dla mnie formę – rozmowy z biznesmenem. Przygotowując się zatem do Business Talk nie do końca wiedziałam, czego mogę spodziewać się po osobach, które na spotkaniu się pojawią.

W trakcie spotkania pojawiło się mnóstwo pytań, na które starałam się odpowiedzieć. Wbrew pozorom nie chodziło mi o samą promocję bloga; raczej o wykreowanie u każdego z uczestników świadomości posiadania pasji (hobby) oraz na wyszukaniu sposobu przełożenia poświęconego jej czasu na pieniądze. Bardzo często (jak się okazało) jest bowiem tak, że to, co traktujemy jako swoje hobby może stać się alternatywnym źródłem dochodu, a niejednokrotnie okazuje się, że nasze hobby może stanowić jedyne źródło utrzymania.Aby tak się stało trzeba faktycznie swojej pasji poświęcić nieco czasu.  Oczywiście dopóki nie jest ona naszą „pracą” nie można odsuwać od siebie tych normalnych, codziennych, zarobkowych obowiązków. Niewielkim kosztem i systematycznym działaniem możemy jednak zbudować podwaliny naszego przyszłego biznesu.

Dopóki pasja, pozostaje pasją właściwie nie ma tematu związanego z rentownością oraz faktycznym zainteresowaniem potencjalnego klienta. Jeśli jednak zamierzamy ruszyć na głęboką wodę i zacząć swoje hobby traktować, jak pracę proponuję sprawdzić najpierw dwie rzeczy:
– popyt, czyli to, czy na rynku faktycznie jest zainteresowanie takim produktem / usługą
oraz
– rentowność, czyli ile faktycznie możemy na naszym hobby zarobić i czy da się z tego utrzymać.
Od razu powiem, że mnie póki co tego typu informacje nie były potrzebne, ponieważ ja swoją pasję nadal traktuję „po macoszemu”. Jeśli jednak chciałabym przełożyć to na faktyczny wynik na pewno skorzystałabym z oferty Inkubatorów. To miejsce i ta społeczność stworzona została między innymi właśnie do tego, by dać szansę sprawdzenia swojego pomysłu na biznes w realnym świecie oraz nauki i korygowania błędów bezpośrednio na naszym (najlepszym przecież!) przykładzie.

Bardzo ciekawym pytaniem, które pojawiło się w kontekście przekuwania pasji w biznes było „jak zachować WORK-BALANCE?” Autorowi chodziło o to, czy pasja traktowana jako biznes pozostanie nadal taką sama przyjemnością. Szczerze mówiąc sama musiałam się nad tym pytaniem zastanowić…
U mnie jest tak, że moja pasja stanowi mój WORK-BALANCE więc nie wiem, czy jestem najlepszym przykładem, by o tym opowiadać. Myślę, że w zależności tak naprawdę od tego, czym się zajmujemy, ile czasu temu poświęcamy. Myślę, że jeśli naprawdę robimy to, co kochamy, to niezależnie od tego, ile to pochłonie naszego czasu i energii nie będzie nam ciężko pogodzić tego z codziennym życiem. Bo w końcu o to chodzi, prawda?

Bardzo dziękuję za Wasze pytania i zaangażowanie. 😉