Kiedy mierzyłam się z pomysłem założenia własnej firmy wiedziałam, że stawiam przed sobą nie lada wyzwanie. Nie bałam się „tony papierzysk”, które trzeba wypełnić rejestrując działalność. Nie straszyły mnie urzędy, ani przepisy… Najbardziej bałam się zderzenia z rzeczywistością…

 tytuł: Jednominutowy przedsiębiorca
autorzy: Ken Blanchard i Don Hudson oraz Ethan Williswydawnictwo: Studnio Emka

ilość stron: 131
cena z okładki: 34,90 zł

Nie trafiłam wtedy na „Jednominutowego przedsiębiorcę”, ale na środowisko pozytywnych i kreatywnych ludzi, którzy sprzedali mi porządnego kopa motywacyjnego. Jakkolwiek to nie zabrzmiało dotarłam do takiego momentu w życiu, kiedy postanowiłam zrealizować wieloletnie marzenia. Postawiłam zatem na jedną kartę i … prawie przegrałam. Prawie, bo w odpowiedniej chwili schowałam do kieszeni dumę i sięgnęłam po literaturę, która była na tyle lekka, by łatwo i przyjemnie się ja czytało i na tyle kompetentna, że w prosty sposób pokazywała, gdzie popełniam błędy i jak im przeciwdziałać.Razem z bohaterem książki uczymy się od najlepszych, jednocześnie wypracowując dobre nawyki, a jak wiemy, te z kolei są kluczem każdego sukcesu.

Ja osobiście z samej książki wyciągnęłam dla siebie ogrom informacji. Wiele sytuacji, mimo iż książka opisuje realia Stanów Zjednoczonych, i mnie już „dopadło”. Cieszę się zatem, że mogłam swoje własne doświadczenia zweryfikować, a podjęte decyzje ocenić.

I jedno, co szczególnie utkwiło mi w pamięci:
Jeśli jesteś przedsiębiorcą NIE PROŚ O RADĘ! Rozmawiając jak równy z równym proś o konsultację. Tylko wtedy nie podkopujesz swojego własnego autorytetu w oczach swoich i w oczach innych.